Kevin Timn - (17l)
syn Teodora i Eleonor
Teodor Timn – zastępczy „tata”
Eleonor Timn – zastępcza „mama”
*3
Dojechaliśmy do miasta nr4. Było to miasto z przydziałem
górniczym. Po ulicach tego „bogatszego od naszego miasta” spacerowało dużo
czarnych mężczyzn, nie byli oni czarno skuzi po prostu byli ubazgrani od stup do
głów węglem. Jak w każdym z miast mieli
oni 10 godzin roboczych w dniu a w piątki i środy po 8. Każdy był zmęczony i
wyczerpany, ale jakoś trzeba było wyżywić rodziny. Bo to co każdy dostawał na dom
nie starczało. Nam z ledwością ale to dlatego że mało jedliśmy, ale na przykład
takie rodziny wielodzietne co było ich po 5-6 a nawet i czasem 11 w domu to
mieli z wyżywieniem wielki problem.
Pani Palwii zaprowadziła nas do trochę większego domku od
tego w którym mieszkaliśmy w szóstce. Zapukała dwa razy. W drzwiach pokazał się
wysoki mężczyzna z brodą. A za nim stała niższa od niego kobieta.
- Oh witam was kochanieńkie – przywitała- Proszę wejdźcie do
środka
W środku dom był śliczny. Kremowe ściany i ciemno brązowe
meble idealnie do siebie pasowały. Kobieta zaprowadziła nas do kuchni.
Usiedliśmy przy dużym rodzinnym stole.
- Nazywam się Eleonor Timn – przedstawiła się i uścisnęła
każdemu po kolei dłoń – Mam nadzieję że będzie się wam tu godnie mieszkać.
Coś mi się zdaję że może i polubię tę Eleonor, wydaje się
być miłą kobietą.
- Ja jestem Teodor – podszedł do nas mężczyzna – Przykro mi
że straciłyście rodziców. Wiem że wam ich nie zastąpimy ale mam nadzieję że nas
chociaż polubicie.
-Ja jestem Sawanna a to moja siostra Ela
Siedzieliśmy w miłej atmosferze, popijając ciepłą herbatę z
miodem i cynamonem. Nigdy nie pijał takich smakołyków bo w naszym mieście nie
było cynamonu a co dopiero miodu. Państwo Timn pokazali nam nasz pokój.
Rozpakowałyśmy się i zeszłyśmy dopiero na kolacje.
Kolacja mijała w dobrym nastroju. Pani Palwii wyrażała
opinię na temat tego jak ona to ujęła „świetnego indyka” heh znam tą kobietę
może z dwa dni a ona już przypadła mi do gustu. Miałyśmy jeszcze poznać syna
państwa Timn który miał spóźnić się na kolację ponieważ pracował. W mieście nr4
mężczyźni a raczej ja bym ich nazwała jeszcze chłopakami zaczynają pracę w
kopali w wieku 16 lat więc on się do nich zaliczał.
Następnego dnia
wstałam równo o 10. Moja siostra jeszcze słodko spała więc postanowiłam jej nie
budzić. Wzięłam parę spodni i koszulę oraz potrzebną bieliznę i ruszyłam w
stronę łazienki. Na śniadanie zrobiłam sobie tylko kanapkę. Jadłam ją spokojnie kiedy do
kuchni weszła pani Palwii
- O witaj kochana – przywitała mnie radośnie. Ja tylko
odpowiedziałam uśmiechem – Ja już muszę wyjeżdżać , ale niedługo się zobaczymy
– wstałam i podeszłam do niej, a pani Palwii mnie tylko przytuliła i wyszła – A
i bym jeszcze zapomniała – krzyknęła przez przed pokój – Państwo Timn są na
targu i wrócą za niecałą godzinę
- Dobrze ,dziękuje i do widzenia – pożegnałam się i zamknęłam
za kobietą drzwi . Dojadłam spokojnie kanapkę i umyłam starannie talerz po czym
udałam się na górę. W pokoju siedziała już Ela ubrana i troszkę ze z kwaszoną miną
- A co to za humorki ? – spytałam i podeszłam usiąść obok
niej na łóżku – Coś się stało ?
- Nie – wyszeptała, ale wiedziałam że coś jest nie tak
- Ela ? Widzę że coś się dzieje. Powiesz mi ?
-Ehh… No dobrze, bo wiesz…- zacinała się – Nie sądzisz że
powinniśmy odwiedzić grób taty ? No i mamy ?
Rany, totalnie o tym nie pomyślałam. Jak mogło nie przyjść
mi to do głowy ? Jako dzieci mamy obowiązek odwiedzać groby rodzinne, a tym
bardziej rodziców!
- Masz rację powinniśmy ich odwiedzić! Za niedługo są święta
może w tedy byśmy pojechali do szóstki?
- Jasne – uradowała się Ela
Usłyszałyśmy otwieranie drzwi i szybko zbiegłyśmy na dół po
schodach
- Dzień Dobry – przywitałam się. Ela powtórzyła moje słowa –
Pomóc państwu ?
-Oh witajcie, nie nie trzeba damy sobie radę
Całą „gromadą” weszliśmy do kuchni. Pomogłam w raz z Elą
rozłożyć i pochować zakupy do szafek, następnie poszłyśmy do salonu i
oglądałyśmy w telewizji wiadomości.
Ogłaszali że jednego mordercy dzieci zatrzymali i grozi mu kara śmierci,
lecz co z całą resztą ?
Wybrałam się na targ, chciałam też zwiedzić trochę miasto.
Ela została w domu. Czwórką jest śliczna, może to i górnicze miasto, ale poza
skałami i czarnym dymem jest też las. Dowiedziałam się o nim od Kevina. Od razu bez namysłu ruszyłam w jego stronę.
Żeby się tam dostać trzeba było przejść przez most. Na początku się trochę
obawiałam bo ten most składał się z desek i ledwo trzymającego się sznura, ale
przejść się jakoś dało. Wkroczyłam w
gąszcz lasu. Rosło tu sporo jakiś jagód, ale ich nie próbowałam bo bałam się że
są trujące. Spotkałam jelenia i małe króliki, o dziwo nie bały się mnie. U nas
w szóstce zwierzęta bały się ludzi dlatego że kiedyś na nie polowano aby
sprzedać lub po prostu się wyżywić lecz po pewnym czasie tego zabroniono. Spacerowałam tak po lesie jeszcze przez długi
czas. W końcu znalazłam jezioro. Usiadłam przy nim i się rozmarzyłam. Myślałam
o pięknym, dużym mieście z wielkimi budynkami, ślicznymi domami i przemiłymi
sąsiadami, w którym nigdy nie brakowało jedzenia, pieniędzy i wszystko było
idealne. Ale wiem jednak że takie miejsca nie istnieją. Nie ma idealnego
świata! Zawsze znajdzie się jakaś osoba w potrzebie. Świat nie jest idealny,
jest w nim pełno okrutnych ludzi którzy nie zważają na czyjeś dobro myślą
tylko o sobie, jest pełno wojen, pełno bójek i brakuje pieniędzy! Lecz gdy ma
się chodź jedną osobę która nas kocha i wspiera świat może stać się idealny!
Właśnie przez tą jedną malutką istotkę która jest przy nas na złe i na dobre,
gdy się smucimy lub gdy tryskamy radością. Taką moją osóbką jest Ela. Był też
nią tata i mama lecz oni nie żyją, czyli też nie cierpią. Ludzie wzięli ich z
tego okrutnego świata. Nie mam pewności
czy tam gdzie teraz są jest im dobrze ale mam nadzieje że jest i że już nie
muszą cierpieć.
Wpatrywałam się w tafle jeziora kiedy coś po drugiej stronie
przykuło moją uwagę. Były to ruiny jakiś budynków pokryte mchem. Chciałam tam
iść ale zdałam sobie sprawę że robi się już ciemno i powinnam wracać do domu.
Weszłam, przywitałam się z wszystkimi i zasiadłam przy stole
do kolacji. Rozmawiałam z panią Timn o tym jak mi się tu mieszka i czy mi się
tu ogólnie podoba.
- Kevin ?
- Hmm ?
- Co jest po drugiej stronie jeziora ? – spytałam żując skórkę od chleba
- Jak mi się dobrze zdaje to było tam chyba jakieś
miasteczko czy coś, ale to bardzo dawno temu – Hmm ? Miasteczko ? Może tam był jakieś inne miasto
? Może istniała 7 ? Muszę wiedzieć
- Proszę pani – z wróciłam się do pani Timn – Czy była kiedyś
7 ? Czy istniało tylko 6 miast
Pani Timn spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Wyszła z
pokoju i udała się do salonu. Po chwili wróciła z jakąś grubą księgą w ręku i
położyła się na stole.
- Siódemki nie było – zwróciła się do naszej trójki (z Elą)
i otworzyła książkę na stronie 345 (jak dobrze wiedziałam bo książka była
bardzo, ale to bardzo zakurzona) – Kiedyś nasz kraj nosił nazwę Menbry lecz po
wojnie o której na pewno uczyli was w szkole usunęli tą nazwę i do dzisiejszego
dnia nasz kraj jest bez niej. Kiedyś też nie było przydziałów ani numerów
miast. Po prostu byliśmy i żyliśmy w jedności. Po zmianie burmieszcza jeszcze
tego przed naszym wszystko stanęło na głowie. Zmienił nazwę, zarządził
przydziały i jeszcze podzielił ten kraj na miasta z numerami
- Czy lepiej było przez przydziałów i numerów ? – spytała Ela
zaciekawiona
- Oh oczywiście słonko i to dużo lepiej. Gdy chciało się
jechać do jakiegoś innego miasta na przykład z 4 do 5 albo z 1 do 3 to nie
trzeba było mieć pozwolenia, a teraz trzeba i to na nie bardzo długo się czeka.
– pani Timn – A teraz kłaść się do łóżek bo się zrobiło późno
Umyłam się i położyłam do łóżka. Ela już grzecznie spała
lecz ja nie potrafiłam zasnąć. Myślałam o tym co jest dokładnie po drugiej
stronie jeziora. I doszłam do wniosku że jutro z samego rana muszę pogadać do
porządku z Kevinem.
********************************************************************************* Za bardzo nie jestem zadowolona z tego co napisałam. Mam nadzieję że wam się chodź troszkę spodoba.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=DZIĘKUJE ♥♥♥
CO ROBISZ KOMENTUJĄC ?
Komentując wyrażasz swoja opinię. Dzięki temu mogę wiedzieć co zmienić lub co robię źle dzięki temu poprawiając się i ucząc.
Wiem że moja ortografia perfekcyjna nie jest ale staram się to naprawiać