piątek, 19 grudnia 2014

*3

Kevin Timn  - (17l) syn Teodora i Eleonor
Teodor Timn – zastępczy „tata”
Eleonor Timn – zastępcza „mama”
*3
Dojechaliśmy do miasta nr4. Było to miasto z przydziałem górniczym. Po ulicach tego „bogatszego od naszego miasta” spacerowało dużo czarnych mężczyzn, nie byli oni czarno skuzi po prostu byli ubazgrani od stup do głów węglem.  Jak w każdym z miast mieli oni 10 godzin roboczych w dniu a w piątki i środy po 8. Każdy był zmęczony i wyczerpany, ale jakoś trzeba było wyżywić rodziny. Bo to co każdy dostawał na dom nie starczało. Nam z ledwością ale to dlatego że mało jedliśmy, ale na przykład takie rodziny wielodzietne co było ich po 5-6 a nawet i czasem 11 w domu to mieli z wyżywieniem wielki problem.
Pani Palwii zaprowadziła nas do trochę większego domku od tego w którym mieszkaliśmy w szóstce. Zapukała dwa razy. W drzwiach pokazał się wysoki mężczyzna z brodą. A za nim stała niższa od niego kobieta.
- Oh witam was kochanieńkie – przywitała- Proszę wejdźcie do środka
W środku dom był śliczny. Kremowe ściany i ciemno brązowe meble idealnie do siebie pasowały. Kobieta zaprowadziła nas do kuchni. Usiedliśmy przy dużym rodzinnym stole.
- Nazywam się Eleonor Timn – przedstawiła się i uścisnęła każdemu po kolei dłoń – Mam nadzieję że będzie się wam tu godnie mieszkać.
Coś mi się zdaję że może i polubię tę Eleonor, wydaje się być miłą kobietą.
- Ja jestem Teodor – podszedł do nas mężczyzna – Przykro mi że straciłyście rodziców. Wiem że wam ich nie zastąpimy ale mam nadzieję że nas chociaż polubicie.
-Ja jestem Sawanna a to moja siostra Ela
Siedzieliśmy w miłej atmosferze, popijając ciepłą herbatę z miodem i cynamonem. Nigdy nie pijał takich smakołyków bo w naszym mieście nie było cynamonu a co dopiero miodu. Państwo Timn pokazali nam nasz pokój. Rozpakowałyśmy się i zeszłyśmy dopiero na kolacje.
Kolacja mijała w dobrym nastroju. Pani Palwii wyrażała opinię na temat tego jak ona to ujęła „świetnego indyka” heh znam tą kobietę może z dwa dni a ona już przypadła mi do gustu. Miałyśmy jeszcze poznać syna państwa Timn który miał spóźnić się na kolację ponieważ pracował. W mieście nr4 mężczyźni a raczej ja bym ich nazwała jeszcze chłopakami zaczynają pracę w kopali w wieku 16 lat więc on się do nich zaliczał.
 Następnego dnia wstałam równo o 10. Moja siostra jeszcze słodko spała więc postanowiłam jej nie budzić. Wzięłam parę spodni i koszulę oraz potrzebną bieliznę i ruszyłam w stronę łazienki.         Na śniadanie zrobiłam sobie tylko kanapkę. Jadłam ją spokojnie kiedy do kuchni weszła pani Palwii
- O witaj kochana – przywitała mnie radośnie. Ja tylko odpowiedziałam uśmiechem – Ja już muszę wyjeżdżać , ale niedługo się zobaczymy – wstałam i podeszłam do niej, a pani Palwii mnie tylko przytuliła i wyszła – A i bym jeszcze zapomniała – krzyknęła przez przed pokój – Państwo Timn są na targu i wrócą za niecałą godzinę
- Dobrze ,dziękuje i do widzenia – pożegnałam się i zamknęłam za kobietą drzwi . Dojadłam spokojnie kanapkę i umyłam starannie talerz po czym udałam się na górę. W pokoju siedziała już Ela ubrana i troszkę ze z kwaszoną miną
- A co to za humorki ? – spytałam i podeszłam usiąść obok niej na łóżku – Coś się stało ?
- Nie – wyszeptała, ale wiedziałam że coś jest nie tak
- Ela ? Widzę że coś się dzieje. Powiesz mi ?
-Ehh… No dobrze, bo wiesz…- zacinała się – Nie sądzisz że powinniśmy odwiedzić grób taty ? No i mamy ?
Rany, totalnie o tym nie pomyślałam. Jak mogło nie przyjść mi to do głowy ? Jako dzieci mamy obowiązek odwiedzać groby rodzinne, a tym bardziej rodziców!
- Masz rację powinniśmy ich odwiedzić! Za niedługo są święta może w tedy byśmy pojechali do szóstki?
- Jasne – uradowała się Ela
Usłyszałyśmy otwieranie drzwi i szybko zbiegłyśmy na dół po schodach
- Dzień Dobry – przywitałam się. Ela powtórzyła moje słowa – Pomóc państwu ?
-Oh witajcie, nie nie trzeba damy sobie radę
Całą „gromadą” weszliśmy do kuchni. Pomogłam w raz z Elą rozłożyć i pochować zakupy do szafek, następnie poszłyśmy do salonu i oglądałyśmy w telewizji wiadomości.  Ogłaszali że jednego mordercy dzieci zatrzymali i grozi mu kara śmierci, lecz co z całą resztą ?
Wybrałam się na targ, chciałam też zwiedzić trochę miasto. Ela została w domu. Czwórką jest śliczna, może to i górnicze miasto, ale poza skałami i czarnym dymem jest też las. Dowiedziałam się o nim od Kevina.  Od razu bez namysłu ruszyłam w jego stronę. Żeby się tam dostać trzeba było przejść przez most. Na początku się trochę obawiałam bo ten most składał się z desek i ledwo trzymającego się sznura, ale przejść się jakoś  dało. Wkroczyłam w gąszcz lasu. Rosło tu sporo jakiś jagód, ale ich nie próbowałam bo bałam się że są trujące. Spotkałam jelenia i małe króliki, o dziwo nie bały się mnie. U nas w szóstce zwierzęta bały się ludzi dlatego że kiedyś na nie polowano aby sprzedać lub po prostu się wyżywić lecz po pewnym czasie tego zabroniono.  Spacerowałam tak po lesie jeszcze przez długi czas. W końcu znalazłam jezioro. Usiadłam przy nim i się rozmarzyłam. Myślałam o pięknym, dużym mieście z wielkimi budynkami, ślicznymi domami i przemiłymi sąsiadami, w którym nigdy nie brakowało jedzenia, pieniędzy i wszystko było idealne. Ale wiem jednak że takie miejsca nie istnieją. Nie ma idealnego świata! Zawsze znajdzie się jakaś osoba w potrzebie. Świat nie jest idealny, jest w nim pełno okrutnych ludzi którzy nie zważają na czyjeś dobro myślą tylko o sobie, jest pełno wojen, pełno bójek i brakuje pieniędzy! Lecz gdy ma się chodź jedną osobę która nas kocha i wspiera świat może stać się idealny! Właśnie przez tą jedną malutką istotkę która jest przy nas na złe i na dobre, gdy się smucimy lub gdy tryskamy radością. Taką moją osóbką jest Ela. Był też nią tata i mama lecz oni nie żyją, czyli też nie cierpią. Ludzie wzięli ich z tego okrutnego świata.  Nie mam pewności czy tam gdzie teraz są jest im dobrze ale mam nadzieje że jest i że już nie muszą cierpieć.
Wpatrywałam się w tafle jeziora kiedy coś po drugiej stronie przykuło moją uwagę. Były to ruiny jakiś budynków pokryte mchem. Chciałam tam iść ale zdałam sobie sprawę że robi się już ciemno i powinnam wracać do domu.
Weszłam, przywitałam się z wszystkimi i zasiadłam przy stole do kolacji. Rozmawiałam z panią Timn o tym jak mi się tu mieszka i czy mi się tu ogólnie podoba.
- Kevin ?
- Hmm ?
- Co jest po drugiej stronie jeziora ? – spytałam żując skórkę od chleba
- Jak mi się dobrze zdaje to było tam chyba jakieś miasteczko czy coś, ale to bardzo dawno temu – Hmm ?  Miasteczko ? Może tam był jakieś inne miasto ? Może istniała 7 ? Muszę wiedzieć
- Proszę pani – z wróciłam się do pani Timn – Czy była kiedyś 7 ? Czy istniało tylko 6 miast
Pani Timn spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Wyszła z pokoju i udała się do salonu. Po chwili wróciła z jakąś grubą księgą w ręku i położyła się na stole.
- Siódemki nie było – zwróciła się do naszej trójki (z Elą) i otworzyła książkę na stronie 345 (jak dobrze wiedziałam bo książka była bardzo, ale to bardzo zakurzona) – Kiedyś nasz kraj nosił nazwę Menbry lecz po wojnie o której na pewno uczyli was w szkole usunęli tą nazwę i do dzisiejszego dnia nasz kraj jest bez niej. Kiedyś też nie było przydziałów ani numerów miast. Po prostu byliśmy i żyliśmy w jedności. Po zmianie burmieszcza jeszcze tego przed naszym wszystko stanęło na głowie. Zmienił nazwę, zarządził przydziały i jeszcze podzielił ten kraj na miasta z numerami
- Czy lepiej było przez przydziałów i numerów ? – spytała Ela zaciekawiona
- Oh oczywiście słonko i to dużo lepiej. Gdy chciało się jechać do jakiegoś innego miasta na przykład z 4 do 5 albo z 1 do 3 to nie trzeba było mieć pozwolenia, a teraz trzeba i to na nie bardzo długo się czeka. – pani Timn – A teraz kłaść się do łóżek bo się zrobiło późno

Umyłam się i położyłam do łóżka. Ela już grzecznie spała lecz ja nie potrafiłam zasnąć. Myślałam o tym co jest dokładnie po drugiej stronie jeziora. I doszłam do wniosku że jutro z samego rana muszę pogadać do porządku z Kevinem.

********************************************************************************* Za bardzo nie jestem zadowolona z tego co napisałam. Mam nadzieję że wam się chodź troszkę spodoba.
 CZYTASZ=KOMENTUJESZ=DZIĘKUJE ♥♥♥ 
CO ROBISZ KOMENTUJĄC ?
Komentując wyrażasz swoja opinię. Dzięki temu mogę wiedzieć co zmienić lub co robię źle dzięki temu poprawiając się i ucząc.
Wiem że moja ortografia perfekcyjna nie jest ale staram się to naprawiać

5 komentarzy:

  1. Super rozdział! masz świetny pomysł na bloga, oby tak dalej! *-*
    Zapraszam też do mnie http://historiapirio.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak, przeczytałam na razie wszystkie trzy rozdziały i nie jestem zachwycona.
    Pomysł bardzo nieoryginalny, ale mam nadzieję, że w trakcie twojej kariery zmieni się i moje zdanie, może zrobisz z tego swoją własną oryginalną historię, kto wie?
    Widzę, że masz spory zapał, ale szczerze, przydałaby Ci się beta. Poszukaj na www.betowanie.blogspot.com. Nie da się ukryć, że masz dużo błędów ortograficznych, interpunkcyjnych, a także składniowych. Nie będę ich wszystkich wyliczać, po prostu z dobrego serca Ci doradzę betę :)
    Nie przestawaj pisać, dzięki temu nabierasz doświadczenia, a to się przekłada na lepszą jakość bloga.
    I nie odbieraj moich słów jako hejt, to bardziej konstruktywna krytyka.
    Życzę weny i pozdrawiam!
    Hachi

    Również zapraszam do siebie www.acciosevmione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje. Wiem że u mnie z interpunkcją i ortografią jest kiepsko ale staram się to poprawiać.
      Twój komentarz dużo daje :)

      Usuń